środa, 21 czerwca 2017

JAK NARKOTYK


Obok tej produkcji z pewnością nie można przejść obojętnie. "Breaking Bad" to jeden z kultowych już seriali zdobywający uznanie na całym świecie. Nietrudno zgadnąć, dlaczego tak jest.  



Odejście od schematu, świetne i realistyczne dialogi, zwroty akcji i rewelacyjne postaci sprawiają, że ten serial jest po prostu genialny. "Breaking Bad" to pięciosezonowe dziecko Vince’a Gilligana opowiadające o nauczycielu chemii, który, dowiedziawszy się, że ma raka, postanawia zdobyć pieniądze na zabezpieczenie rodziny. Historię dopełnia fakt, iż główny bohater zamierza zdobyć te pieniądze w bardzo nietuzinkowy sposób. Bo kto w wieku 50 lat postanawia zająć się produkcją metamfetaminy? Odpowiedź jest tylko jedna - Walter White.

Walter nie ma łatwego życia, jego syn Walter Jr. jest niepełnosprawny, a żona Skyler tak irytująca, że z czasem współczuję bohaterowi, że ją ma. Dodatkowo jest on nauczycielem, co rzecz jasna, łatwe nie jest  i dowiaduje się, że ma raka. Pozornie mało interesujący, wycofany, pokarany żoną z biegiem sezonów, a nawet odcinków przechodzi oszałamiającą przemianę z szarej myszy w potężnego Heisenberga. Historia Walta z metą zaczyna się od inspiracji akcją nalotową jego szwagra, który pracuje jako policjant w DEA. Wtedy Walter napotyka na swojej drodze dawnego ucznia -  Jessego Pinkmana. To Jesse wprowadza go w ten świat i wspólnie zakładają produkcję. Towar oferowany przez White’a można nazwać wręcz luksusowym - krystalicznie czysta, niebieska metamfetamina cieszy się na rynku bardzo dużym zainteresowaniem. Interesują się nią nie tylko przydrożni ćpuni, ale także dilerzy. Wynikają z tego duże kłopoty, ale także sukcesy. Sprawa niebieskiej mety komplikuje się, kiedy na jej ślad wpada DEA ze szwagrem Walta na czele.

Oglądając serial, czuje się klimat Albuquerque  i przeżywa się wydarzenia wspólnie z bohaterami. Po obejrzeniu jednego odcinka chce się zobaczyć znacznie więcej, fabuła jest tak wciągająca i nieprawdopodobna, że nie pozwala na dłuższe przerwy między seansem kolejnych odcinków.  To, co dalej będzie z Waltem, nie daje spokoju, a sam bohater wzbudza u widza pozytywne nastawienie, mimo iż jest to czarny charakter. Wszyscy kochamy Walta i kibicujemy mu sukcesów, choć postać ta może kierować widzów na złą drogę – bo kto nie chciałby być taki jak on?



Sama rola Waltera White, w którą wcielił się Bryan Cranston, jest po prostu bezbłędna, ale nie tylko kreacja Cranstona powala na kolana. Na uznanie zasługuje też Aaron Paul wcielający postać Jessego, którego rola wcale nie jest łatwa, ale mimo wszystko stworzył ją genialnie. Skyler, najbardziej irytująca osoba na świecie, jest bystra i bardzo inteligenta. Z pewnością niełatwo było wcielić się w jej postać tak, aby nie zrobić z niej karykatury, jednak w przypadku Gunn się udało. Ta trójka dostaje ode mnie bardzo duży plus, nigdy nie spotkałam się z tak rewelacyjnym aktorstwem, a głównie to oni są fundamentem geniuszu serialu.

Serial jest moim absolutnym numerem jeden, polecam go każdemu i wierzę, że z pewnością wywoła entuzjazm wśród nowych widzów. W skali od 1-10 daję temu serialowi dziesiątkę, zresztą nie mogło być inaczej.

Serial w reżyserii Vince'a Gilligana legalnie obejrzycie na  Netflixie.

https://www.netflix.com/pl/title/70143836


Miłego seansu !
Julia Piecyk







wtorek, 20 czerwca 2017

WARSZTAT FILMOWY „STACH”. CZYM JEST? CZYM SIĘ ZAJMUJE?


Warsztat Filmowy STACH to kółko filmowe dla uczniów interesujących się światem filmu, pasjonatów kina oraz przyszłych filmowców.


Uczniowie przybywający do naszej szkoły rozpoczynają swoją przygodę z kinem podczas Szkolnego Miesiąca Filmowego, który rozpoczyna się konkursem na plakat filmowy. Następnie odbywa się Szkolny Turniej Wiedzy o Filmie, podczas którego kinomaniacy mają okazję wykazać się znajomością kanonu i języka kina. Wydarzeniem podsumowującym Miesiąc Filmowy jest szkolna noc filmowa, podczas której odbywają  się gra filmowa, a także nocny seans.

A to dopiero początek... ci,którzy na dobre zainteresują się światem filmu, mogą rozwijać swoją pasję w Warsztacie Filmowym STACH.

Zajmujemy się głównie tworzeniem filmów, teledysków, a także analizą dzieł. Przykładowo, w tym roku dyskutowaliśmy wraz z Kają Klimek na temat filmu Miłosza Sakowskiego pt. „Dzień babci”, po czym nagraliśmy wideorecenzje na temat tego utworu. Nasza grupa bierze udział w wielu konkursach. W tym roku udało nam się nagrać krótki film pod tytułem „Odbicie”. Piszemy scenariusze, rozwijamy grę aktorką oraz zgłębiamy techniki montażu.

Osoby należące do STACHA biorą także udział w wielu wyjazdach do szkół filmowych, na warsztaty czy festiwale filmowe, takie jak Festiwal Filmoteki Szkolnej w Warszawie, podczas których nabywają doświadczenie, a także mogą obserwować pracę na planie filmowym.

W szkole prowadzone są także zajęcia z filmowcami i filmoznawcami. Mieliśmy okazję gościć w tym roku dr. Macieja Dowgiela, Marcina Sautera, Kaję Klimek, Alicję Ignaczak, dr. Karola Jachymka oraz Macieja Cuske, którzy wprowadzili nas w świat kinematografii, pokazując nam rozmaite techniki kręcenia filmów.

Warsztat Filmowy STACH nie tylko zajmuje się kręceniem filmów, organizujemy także gry filmowe. Niedawno mieliśmy okazję zająć się przygotowaniem gry miejskiej „Szlakiem filmowych i literackich zbrodni”, w realizacji której pomogła nam Wędrująca Filmoznawczyni z Warszawy - Anna Pokłosiewicz.

Nad STACHEM pieczę sprawuje Pani Kinga Dolatowska - liderka Filmoteki Szkolnej w woj. 
zachodniopomorskim. 




 
Zdjęcia filmowe z Marcinem Sauterem



Spotkanie z Alicją Ignaczak


Warsztaty z Kają Klimek

Spotkanie z dr. Karolem Jachymkiem
Spotkanie z Maciejem Cuske


















STACHY w Gdyńskiej Szkole Filmowej












Tworzenie gry miejskiej


Ola Zochniak
Dominika Kwaśniewska





































 







































































 
































niedziela, 6 listopada 2016

Prace laureatek V Wakacyjnego Konkursu Literackiego pt. "Łotr"


ŁOTR
Nie wiem, kim jestem i czego chcę, nie wiem, dokąd podążam i gdzie mnie ta droga zaprowadzi. Daję ponieść się swoim marzeniom i planom, mając złudną nadzieję, że doprowadzą mnie tam, gdzie zawsze pragnęłam być. Jednak ambitne plany i marzenia to nie wszystko, bardzo często potrzeba czegoś więcej i ja doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Wiele osób często powtarza mi, że aby osiągnąć coś w życiu, trzeba umieć manipulować innymi ludźmi, sterować nimi tak, aby jedli nam z ręki, uzależnić ich od siebie tak bardzo, aby byli na każde nasze zawołanie, nie zdając sobie z tego w ogóle sprawy. Nigdy taka nie byłam, nigdy nawet nie próbowałam manipulować innymi. Zawsze uważałam, że manipulacja jest dla ludzi leniwych, słabych, egocentrycznych, lubujących się w osiąganiu swoich celów „na skróty’’, niemających wystarczająco siły, by zmierzyć się z czymś samemu, w pojedynkę. Z biegiem czasu zaczęłam zmieniać zdanie, im starsza byłam, tym więcej widziałam plusów manipulacji, inteligentnej manipulacji, która odpowiednio zastosowana nikogo nie raniła, ani nie krzywdziła, pozostawiając mnie z czystym sumieniem, do czasu. Wmawiamy sobie, że jesteśmy w stanie zapanować nad manipulacją, jednak nim się obejrzymy, wejdzie nam ona w krew tak bardzo, że nie będziemy w stanie sobie bez niej poradzić, uzależni nas tak mocno, że w najzwyklejszej konwersacji z przypadkową osobą będziemy stosować ją notorycznie, czasami nawet nieświadomie, gdyż już nie będziemy potrafili normalnie rozmawiać z ludźmi, z biegiem czasu staniemy się mistrzami manipulacji, opanujemy ją do perfekcji, nie wyobrażając sobie bez niej życia i normalnego funkcjonowania. Jest różnica między „manipulacją dobrą’’, a „manipulacją złą”, jednak ona bardzo szybko się zaciera, nikt nie potrafi na dłuższą metę stosować tylko „manipulacji dobrej’’, czasami życie z brutalną bezwzględnością wymaga od nas użycia „manipulacji złej”, a stąd już niedaleka droga do stania się prawdziwym, zimnokrwistym, bezdusznym łotrem. Jeżeli chcemy coś osiągnąć w życiu, musimy stać się łotrami, w tych czasach nie ma miejsca na delikatność i słabość. Nie wmawiaj sobie, że uczciwością i dobrocią zdobędziesz zaszczyty. Nie zdobędziesz, mogę ci to zagwarantować. Teraz dobrze już wiem, że chcąc osiągnąć to, co sobie zaplanowałam, muszę stać się łotrem, nie chcę tego, ale wiem, że nie mam wyjścia, już wybrałam. Zahartowałam się, dawne ideały i postanowienia odeszły w niepamięć, niewinność powoli wygasa, a z nią poczucie moralności i wstydu. Już wiem, że powieka mi nie drgnie, gdy będę musiała kogoś podle wykorzystać, aby spełnić swoje życiowe plany i marzenia, nie będę czuła wyrzutów sumienia, będę zimna, twarda i ostra niczym stal, nie zmarnuję takiej okazji, nigdy.
Jestem łotrem...
Stań teraz przed lustrem i przyjrzyj się dokładnie swojemu odbiciu, nie spuszczaj wzroku, nie wolno ci, to jest jedna z tych rzeczy, których nigdy, przenigdy nie możesz zrobić. Jeżeli jeszcze jej nie potrafisz, naucz się, spojrzenie to jedna z twoich najmocniejszych broni. Każdy manipulator musi umieć przewiercać swoją ofiarę wzrokiem na wylot, patrzeć jej głęboko w oczy, czytać z niej jak z otwartej księgi, poznać jej mocne i słabe strony. Słabe strony wykorzystasz przeciwko tej osobie, mocne zdusisz w zarodku, zgnieciesz je i nie pozwolisz im się odrodzić. Kiedy już ci się to uda, stworzysz swoją własną żywą kukłę, którą z dziką satysfakcją zaczniesz pociągać za sznurki, spełnisz swoje marzenia z dzieciństwa, stwarzając swoją prywatną lalkę, która potrafi chodzić i mówić, a na dodatek spełnia wszystkie twoje zachcianki. Kuglarz nad kuglarzy w swoim prywatnym teatrze. Żyć nie umierać, nieprawdaż? Musisz jednak uważać, bardzo uważać. Jeśli niedostatecznie zdusiłeś mocne strony swojej ofiary lub za bardzo jej popuściłeś, wtedy może wyrwać się spod twojej kontroli, zacząć dostrzegać w sobie pozytywy, rosnąć w siłę, nabierać pewności siebie, a wtedy ciężko będzie ponownie ją zdominować. Tylko mi nie mów, że nie kusi cię perspektywa kontrolowania drugiego człowieka. Im bardziej będziesz się upierać, że tego nie chcesz, tym głośniej będę śmiała ci się w twarz, bo doskonale wiem, że kłamiesz, wszyscy kłamią, nawet twoi najbliżsi, których zawsze uważałeś za nieskalane anioły i wzory do naśladowania. Patrzysz na siebie w lustrze i czujesz, że nie możesz oddychać, dusisz się, nie wytrzymujesz tej presji, która z każdym dniem coraz bardziej cię przytłacza, starasz się być uczciwy wobec wszystkich, pomagać im, wspierać, ale im dłużej patrzysz w lustro, tym bardziej zdajesz sobie sprawę, że to wszystko prowadzi donikąd. Co masz z tej dobroci, którą tak ochoczo ofiarowujesz wszystkim dookoła? Nadal pracujesz w tej durnej, zapyziałej, śmierdzącej restauracji, rzygać ci się chce, kiedy masz rano wstać i tam iść, niemal płaczesz, wspominając swoje dawne plany i marzenia o zostaniu światowej sławy aktorem. Czujesz złość, kiedy wspominasz swojego wroga, który był tak kiepskim uczniem, że ledwo przechodził z klasy do klasy. Wstrętny, pewny siebie, okrutny człowiek, który został tym, kim ty miałeś być, odebrał ci marzenia, plany, odebrał ci wszystko. Teraz ty siedzisz w tej obskurnej restauracji i podajesz równie wstrętnej babie świeżo przygotowanego homara, a on w tym samym czasie przygotowuje się do zagrania pierwszoplanowej roli w najnowszym filmie, który prawdopodobnie stanie się hitem tego roku. Ironia losu, nieprawdaż? Dobrze wiesz, że gdybyś był bardziej pewny siebie, mniej przejmował się wszystkim dookoła, umiał manipulować ludźmi, byłbyś teraz na jego miejscu, ale czasu nie da się cofnąć, wszystko przepadło. Patrząc na siebie w lustrze, coraz głośniej szlochasz, upadasz na kolana, zostałeś sam. Dziewczyna, którą tak bardzo kochałeś i poświęciłeś dla niej wszystko, zostawiła cię dla bogatego, łysego faceta, w czarnej, nowiusieńkiej, prosto z salonu bmw, który obiecał jej najnowszą kolekcję ubrań i drogiej biżuterii, przyjaciele odwrócili się od ciebie, a przecież zawsze byłeś przy nich, kiedy cię potrzebowali, zawsze pomogłeś, zawsze pocieszyłeś. Rodzice wyjechali za granicę, dzwonią od czasu do czasu, stwarzając jeszcze pozory normalności i kochającej się rodziny, ale i to wkrótce się skończy, w głębi serca już to wiesz. Czujesz, że umierasz, jesteś pusty w środku, łzy już nie przynoszą ukojenia, zapadasz się w sobie, usychasz od środka. Gdybyś chociaż przez chwilę pomyślał o sobie, a nie o innych, byłbyś teraz w zupełnie innym miejscu, miałbyś coś, co nadawałoby twojemu życiu sens, codziennie rano wstawałbyś uśmiechnięty do pracy, radość wylewałaby się z ciebie pełnymi garściami.. Przewracasz się na bok i zwijasz się w kulkę, już nie płaczesz, nie ma sensu, nie cofniesz już tego, co się stało. Patrzysz niewidzącym wzrokiem w stronę tafli szkła i wypowiadasz te słowa, które kiedyś nie przeszłyby ci przez gardło, twoje usta ledwo się poruszają, wydobywa się z nich cichy, ledwo dosłyszalny szept kogoś, kto zbyt wiele wycierpiał w swoim życiu:
Chcę być łotrem...
Każdy z nas ma w sobie coś z łotra, nawet dzieci, które uciekają się do najróżniejszych sztuczek, aby wymusić na rodzicach kupno najnowszej zabawki na rynku, robiąc to mniej lub bardziej świadomie. Nikt z nas nie jest ideałem, każdy ma coś za uszami, mniej czy bardziej, ale ma. Nie wierzmy ludziom, którzy uparcie twierdzą, że zawsze kierują się w swoim życiu uczciwością i honorem, bo możesz być pewny, że oni kłamią, chcą cię w ten sposób zmanipulować. Nie możesz stać się ich ofiarą. Nigdy, przenigdy nie ufaj środkom masowego przekazu, bo ich jedynym zadaniem jest wyprać ci mózg do tego stopnia, że już nie będziesz wiedział, kim jesteś, a wtedy będzie ci można wcisnąć nawet największe gówno, okryte koniecznie w najpiękniejszy, przyciągający wzrok papierek. Stańmy wszyscy przed lustrem, zrzućmy z siebie ostatnie warstwy niewinności i poczucia wstydu, podnieśmy wysoko głowy, spójrzmy głęboko w taflę szkła, wyłączmy nasze serca, zaciśnijmy pięści, pozbądźmy się ostatnich, blokujących nas okruchów wyrzutów sumienia, uśmiechnijmy się upiornie najpiękniejszym uśmiechem z całego naszego arsenału sztucznych uśmiechów, przełknijmy ostatnią gulę niepewności i z całych sił krzyknijmy:
Chcemy być łotrami...

Pamiętaj, by nigdy nie spuszczać wzroku...                           

Manipulatorka 

Magdalena Gronowska - laureatka V Wakacyjnego Konkursu Literackiego pt. "Łotr"


***


ŁOTR

Nie radzę sobie z własnymi emocjami. Mam na imię Emil i dwie twarze, dwa oblicza... Nawet nie wiem, jak to nazwać. Moje drugie oblicze nazywam „łotrem”, są to moje lęki, obawy, wątpliwości, wstyd, nienawiść do samego siebie. Łotr to mój wróg. Dlaczego jest on silniejszy ode mnie? Dlaczego pozwalam mu siebie kontrolować? Przysiadłem dzisiaj na ławce w parku mojego miasta. Jest tutaj pięknie, zwłaszcza w jesień. Nie lubię przebywać w zatłoczonych miejscach, czuję wtedy niepokój, lęk, choć, z drugiej strony, nie ma nic lepszego od świeżego powietrza i spokoju panującego tutaj. Wyjąłem z kieszeni kurtki iPod i włączyłem moją tymczasowo ulubioną piosenkę zespołu Mumford&sons. Kiedy siedziałem w parku, zacząłem myśleć i zauważać nierównowagę, jaka panuje na tym świecie. Dlaczego młodzi ludzie giną w wypadkach i sprawiają tyle bólu swoim rodzicom? Albo zostają sparaliżowani, popadają w depresję, każdy dzień dla nich to udręka? Są uwięzieni we własnym ciele, żyją ze świadomością, że już nigdy nie będą mogli prowadzić auta albo trzymać na rękach swojego dziecka? Dlaczego ludzie uciekają ze swoich krajów, ponieważ trwa tam wojna? Nie mogą czuć się bezpiecznie i stabilnie, mieszkając w innym kraju ze świadomością, że ich ojczyzna właśnie się wali, umiera? A ludzie bez współczucia traktują ich jak intruza, który korzysta z dóbr ich państwa?  Dlaczego żołnierze giną wtedy, kiedy ich dzieci i żony płaczą po nocach z tęsknoty za tatą i mężem? Dlaczego inni mogą mieć rodzinę wtedy, kiedy mnie i moją mamę opuścił ojciec zaraz po tym, jak się urodziłem? Dlaczego jedni mają nadmiar pieniędzy wtedy, kiedy inni nie mają co jeść? Dlaczego na świecie stoi tysiące pustych domów, kiedy ludzie śpią na ulicach? Dlaczego ludzie tracą dach nad głową przez trzęsienia ziemi? Tracą wszystko, na co pracowali przez lata swojej pracy, aby na koniec spać w schronisku dla bezdomnych. Dlaczego ludzie potrafią zmienić się nie do poznania? Tak bardzo, że osoba, którą kiedyś kochali, przestaje istnieć. Dlaczego żyjemy w świecie nienawiści? Dlaczego jesteśmy oceniani za swoje poglądy? Dlaczego wszyscy musimy żyć tak samo? Dlaczego młody chłopak, zamiast powiedzieć swojemu przyjacielowi: „Poznałem dzisiaj super dziewczynę! Zabawna, mądra, a życzliwość i chęć niesienia pomocy to jej dewiza życiowa.”, powie „Poznałem dzisiaj mega laskę. Była ubrana w markowe ubrania, komórkę też miała niezłą. Myślę, że jej starsi są nadziani.” ?
Każdy z nas posiada dwa oblicza. Tylko nie potrafimy tego dostrzec, jesteśmy przyzwyczajeni, żyjemy tak, aby nie wchodzić nikomu w drogę. Każdy z nas ma w sobie łotra, który nami codziennie manipuluje. Gdyby nie nasze złe oblicze, świat mógłby złapać równowagę. Szkoła uczy nas matematyki, historii, ale nikt nie uczy nas, jak kochać samego siebie, młodzi ludzie posiadają masę kompleksów i boją się podnieść głos. Doszło do tego, że ludzie nie chodzą do kościoła dla Boga tylko chodzą tam dlatego, aby się pokazać.
Siedząc tutaj (a spędzam na tej ławce prawie każde popołudnie), zauważam, że łotr pożarł lepsze oblicze człowieka, sprawiając, że stał się potworem, zimnym draniem. Musimy powiedzieć jasno: „Łotr to część mnie, która nie ma prawa istnieć i mną manipulować!”. Moje postanowienie jest takie, aby – daj Boże – codziennie wypierać się łotra mieszkającego we mnie. Myślę, że codzienna walka z łotrem dzisiaj, uczyni mnie lepszym dorosłym za kilka lat. Może i nie zmienię tym świata, ale będę pełen zadowolenia, że usunąłem z siebie lęki, wątpliwości, obawy, nienawiść. Będę lepszym i wartościowym człowiekiem i to jest piękne.
Kiedy piosenka w słuchawkach dobiegła końca, a przez zimne powietrze nie czułem końcówek moich palców, wstałem z ławki i oddaliłem się w stronę mojego domu.              
 Ruby

Dominika Kwaśniewska - zajęła II miejsce w V Wakacyjnym Konkursie Literackim pt. "Łotr"

poniedziałek, 25 stycznia 2016

do Nienawiści

26.11.2015
Cześć,

dawno nie gadałyśmy. Słyszałam, że u Ciebie wszystko dobrze. Zresztą, dużo się o Tobie mówi. Długo już tu z nami jesteś… ale chyba się rozwinęłaś. Przecież – zawsze byłaś. Jeszcze kilka lat wstecz dzieciaki wyzywały się słowami „Ty Żydzie”. Nieźle. Teraz jest „Ty uchodźco!”. Skoro kiedyś uczyłaś społeczeństwo naigrawać się z narodowości i religii, a teraz z trudnej sytuacji – zaczynam się obawiać, co dalej. Ale pewnie Ty już wiesz. Masz w tej sprawie duże pole do popisu.

Ponoć organizowałaś ostatnio Marsz Niepodległości w Warszawie... Podobno było wyjątkowo grzecznie. Wiesz, skoro nikt nie został ranny, to chyba nie przyłożyłaś do tego za bardzo ręki. Choć widzę, że i tak znowu namieszałaś. Dlaczego dajesz ludziom tyle jadu? Zabierasz im poczucie jedności. Solidarność. Chęć współpracy. Przyjaźń. W końcu miłość. Miłość do drugiego człowieka zdążyłaś już wydrążyć. W Twoich kategoriach ostatnio liczy się tylko kolor skóry, wyznanie, pochodzenie, przynależność polityczna, pierwsze skojarzenie. Zbesztanie. Chcesz walki. Wyciągasz broń. Cały czas prowokujesz nowy konflikt. Wmawiasz słabszym od siebie, że jesteś jedyną bronią. Prowokujesz tysiące ludzi, by nieśli na sztandarach okrutne hasła. Dajesz im przykrywkę patriotyzmu. Oni Ci ślepo wierzą. Ile masz twarzy? Nazywasz siebie samą „patriotyzmem”. „Czystością”. Pff, „rozsądkiem” też. Jak dalej możesz wmawiać ludziom, że to, w jakim kraju się urodzili i w jakiej rodzinie, jest ich dumą? Duma chyba miała w zasadzie być zjawiskiem zadowolenia z jakiegoś osiągnięcia… Czyż nie?

Ostatnio żyłaś spokojnie. Wykształciłaś nawet to pojęcie… tolerancja, tak? We wszystkim ukrywasz jakiś fortel! Nauczyłaś ludzi, że odmienności się nie szanuje, a przymyka na nią oko i przygląda się z wrednym uśmieszkiem.

Droga Nienawiści, czy to już nie pora przestać? Czy możesz ten raz się wycofać? Nie starczyły Ci żniwa Hitlera, Stalina, ich zwolenników? Czy wciąż jesteś głodna, gdy widzisz nierówności społeczne? Czy nie możesz się nasycić tym, że karmi się Tobą najmłodszych? Jesteś terrorystką. Jesteś śmiertelna.

Obiecuję, że będę walczyć w imieniu tych, których wykluczasz. Nie pozwolę Ci wygrać. Oj, wiem że się teraz uśmiechasz. Nie zapominaj, że gdy już urośniesz i dokonasz kolejnych przewrotów… nie będziesz miała już kogo przekonać do swojego stanowiska.


Uderz mnie. Opluj. Obraź.


Agata Siwka


czwartek, 7 stycznia 2016

LIST DO NIENAWIŚCI

Droga Nienawiści, nie z tęsknoty piszę do Ciebie, z żalu jedynie.

Inności nie pojmujesz.

Ciemny chleb,

Ciemna kawa,

Ciemna noc, co ukojenie przynosi.

Dlaczego zły człowiek?

Nic nie odpowiesz, choć nie zamykasz powiek.

Ty, co krwią się zachlewasz i ust nie wycierasz… 

Odebrane zostaną Tobie place i wiece.

Koniec tych spektakli iskrzystych, co niejeden żar w płomień zamieniły.

Siła Twoja

Kończy się tam, gdzie zaczyna się myślenie.

Zasiadasz w izbach i pałacach.

Konkordaty podpisywałaś nieraz.

Niejedno życie w Twych łapskach! 

Zamarł dobry gest.      
                 

PS: Dłoń niepewna zostanie, choćbyś pękła i umarła.

       


Dobry gest.



Marceli Matusiak


czwartek, 24 grudnia 2015

Wojna nie ma w sobie nic z kobiety

Kobiety do domów, mężczyźni na wojenkę… zdawałoby się tradycyjnym hasłem.

XX wiek obfitował w konflikty zbrojne. Do obsłużenia ich potrzebny był pierwiastek ludzki. Stopniowo postępowała emancypacja kobiet. Waleczne dziewczęta chwytały więc za broń czy też tony opatrunków i ruszały na front. Doświadczenia tej żeńskiej zbiorowości opisała tegoroczna noblistka - Swietłana Aleksijewicz w reportażu „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”. To dzieło, brutalnie ukazujące prawdę o rzeczywistości wojennej, zostało wystawione na deskach Bałtyckiego Teatru Dramatycznego w Koszalinie. Adaptacją sceniczną zajął się Paweł Palcat. Ze względu na minimalistyczną formę spektaklu, występuje w nim tylko sześcioro aktorów: Żanetta Gruszczyńska-Ogonowska, Beata Niedziela, Katarzyna Ulicka-Pyda, Marcin Borchardt, Artur Paczesny i Piotr Krótki.

Istotną kwestią w ocenie tego wydarzenia jest nowatorstwo jego formy. Historie wielu kobiet skondensowano jako spostrzeżenia trzech postaci. Masza, Irina, Olga idą na wojnę z różnych pobudek. Dojrzewają podczas niej i wciąż się uczą. Przede wszystkim – pokory. Zmienia się ich wygląd.

Należy zwrócić uwagę na kostiumy, które stworzyła Małgorzata Bulanda. Są symboliczne. Dziewczęta ze szpilek i sukienek muszą przebrać się w brzydkie żołnierskie uniformy. Równie ważny jest rytuał obcięcia ich warkoczy. Zostają odarte z kobiecości. Istotą w rozumieniu spektaklu jest obecny w nim kolor czerwony. Wiąże się z traumą, okaleczeniem, ale i z… kobiecością.
  
Ruch sceniczny aktorów również daje wiele do myślenia. Niektóre ich gesty są jedynie sugestią, aluzją. Widz rozumie przekaz, znajdując się w samym centrum wydarzeń. Właśnie – w centrum wydarzeń. Występ odbywa się każdorazowo na małej scenie, gdzie wręcz odczuwa się kontakt z aktorami. Czuje się ich wzrok i pot. Przez to odbiór spektaklu jest oszałamiający, a w scenie ostrzału, gdy zza sceny wyrzucane są kawałki kredy, serce staje. 
  
Prostota formy i obfita symbolika nie zakłócają przekazu treści. Kalectwo, dylemat moralny zabijania, utrata dziecka, miłość są ważnymi wątkami w reportażu i sztuce „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”. Jednakże Swietłana Aleksijewicz nie ma na myśli dyskryminowania kobiet. Autorka daje ważną myśl – każda wojna to tragedia. Jest czystym okrucieństwem, dlatego nie ma w sobie nic z tej utrwalonej w kulturze wrażliwej i uczuciowej kobiety. Spektakl przekazał tę myśl bardzo dosadnie, dlatego, nie ukrywam, bardzo mi się podobał.


                                                                                                                                                                                                                                                                                                                            Agata