wtorek, 20 listopada 2012

Staszic na boiskach PLAS-u


Od początku listopada trwają rozgrywki Połczyńskiej Ligi Amatorskiej Siatkówki. Żeńska reprezentacja Staszica w składzie: A. Gajdziel (K), W. Wysocka, A. Tokarska, D. Jędrzejko, K. Buczkowska, P. Wszelaka, A. Stando, D. Trąba i N. Zochniak zadebiutowała w PLAS-ie w ostatnią niedzielę. Dziewczyny zagrały dwa spotkania. Pierwsze z Zajączkiem Złocieniec, zakończone przegraną przy wyniku 1:2, co na pewno nie było dobrym początkiem. Same zawodniczki mówią: „Szkoda, mogłyśmy ugrać więcej, jednak dziewczyny okazały się lepsze. Trudno się jednak dziwić, one grają ze sobą od lat, a my zaledwie od trzech miesięcy. Może i to był nasz błąd, że jeszcze przed meczem uznałyśmy je za lepsze. ” 


Nastroje nieco podupadły, jednak na drugim meczu - tym razem z koszaliniankami - po wcześniejszym niepowodzeniu nie było śladu. Nasze dziewczyny grały swobodniej i pewniej, ustawiały poszczególne akcje, popełniały mniej błędów. Efekt widoczny był w ostatecznym wyniku. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem ZSP Połczyn-Zdrój (2:1). "Najbardziej cieszy mnie, że zrobiłyśmy to razem - jako drużyna. Pokazałyśmy, że umiemy działać razem, jednak przed nami wciąż wiele pracy. Dzisiejsze spotkania to dopiero początek naszej przygody, a kto wie, jak się ona zakończy." – mówiła po meczu Wiktoria Wysocka, atakująca naszej drużyny.  

                           
                             
Morale drużyny wzrosło, a razem z nim wola walki. Oby wszystko szło dalej jak najlepiej i obeszło się bez kontuzji.

Dziewczynom życzymy powodzenia, a Was zachęcamy do kibicowania na hali - następne spotkanie 02.12.12. 

  
Dzięki wygranej Staszic, aktualnie znajduje się na czwartym miejscu w ogólnej tabeli PLAS-u.  Więcej informacji o Lidze i rozgrywkach znajdziecie na stronie internetowej MKS MIESZKO.



Ania Stando

niedziela, 18 listopada 2012

Chwile ulotne


Niedawno obejrzałem jeden z najbardziej oczekiwanych filmów współczesnego polskiego kina. I już na samym początku powiem, że zdecydowanie lepszy obraz fenomenu, jakim niewątpliwe była Paktofonika, daje samo słuchanie ich muzyki, niż oglądanie produkcji Leszka Dawida.

Droga do ukończenia filmu Jesteś Bogiem była bardzo długa i kręta. Kilka razy wszystko się sypało, a twórcy wracali do punktu wyjścia. Jednak po trudnych zmaganiach udało się sfinalizować projekt i doczekaliśmy się premiery. Film opowiada o legendzie polskiego hip hopu – trzech chłopakach ze Śląska, Magiku, Fokusie i Rahimie, którzy próbują dostosować się do realiów i w niemal partyzanckich warunkach tworzyć swoją sztukę.

Muzykę, która dla mnie znaczy bardzo wiele. Długo czekałem na ten film.
Liczyłem na arcydzieło.
Zawiodłem się.

Nie na to czekałem kilka lat. Podczas seansu miałem wrażenie, że pomyliłem bilety, że oglądam kiepski dramat. Niestety się nie pomyliłem. To jednak był TEN film. To co najważniejsze zostało albo przegadane, albo zepchnięte na dalszy plan. Dostałem historyjkę o kilku kolesiach zmagających się z brutalnymi realiami świata wytwórni muzycznych, z których jeden miał problemy i się zabił. I już. Oczywiście to poruszająca i bolesna historia, ale wszystko zostało zwizualizowane bardzo umiarkowanie, jakoś zbyt płytko i oszczędnie. Całkiem nieźle było to zgrane z muzyką Pfk, ale jak dla mnie to było jej zbyt mało. Mocną stroną filmu są  aktorzy, którzy nieźle odegrali swoje postacie. Niewątpliwie to zasługa ścisłego nadzoru przez Fokusa i Raha.

Mimo, że to dwa zupełnie różne światy, nasuwa mi się porównanie do Skazanego na bluesa, po obejrzeniu którego ciężko było mi wypowiedzieć słowo. Tu można tylko pokiwać głową i niestety o filmie zapomnieć.

Cóż, dużo bardziej porusza i lepszy obraz całości przedstawia wydana w 2008 roku nakładem Krytyki Politycznej książka Macieja Pisiuka Paktofonika, która zawiera po prostu scenariusz w bardziej pierwotnej wersji niż ta wykorzystana w filmie. Tak więc na zakończenie recenzji filmu zachęcam do lektury książki…
                
Radosław Iwanek

niedziela, 11 listopada 2012

Dobro wspólne

Drodzy Czytelnicy!



Dziś obchodzimy ważne i radosne święto dla naszego kraju. Święto wolności i zwycięstwa, efekt trudów i pracy pokoleń.

W tym dniu radości, ale także i szczególnego podkreślania podziałów, jakby wbrew naturalnemu poczuciu wspólnoty, pragniemy przypomnieć, że mamy przywilej żyć w Polsce wolnej i niepodległej. Nieodebranej za darmo, niedostępnej dla każdego. Mając świadomość wagi tego wydarzenia, pamiętając o walczących za nasz kraj, apelujemy, aby w rocznicę zwycięstwa wspólnego, osiągniętego razem wznieść się ponad polityczne i ideologiczne podziały. Uwierzyć w wartość wspólną - Polskę, która może okazać się silnym spoiwem łączącym nas - Polaków.

Patriotyzm  w czasach pokoju wymaga od nas poświęcenia swojej nauki, czasu, umiejętności, idei na rzecz społeczeństwa tworzącego nasz kraj. Jednak znając historię, możemy przypuszczać, że niepodległość nie jest dana raz na zawsze, że być może przyjdzie okres, w którym będziemy musieli powielić decyzje i zachowania przodków - przelać krew, znieść cierpienie w obronie naszej suwerenności. Nie uda nam się to bez moralnego poczucia przynależności do naszego kraju i chęci porozumienia się ponad podziałami w imię wspólnego dobra - Polski.


Zapraszamy do obejrzenia dwóch filmów.






Redakcja "Stacha w Podziemiach"

piątek, 9 listopada 2012

Stworzeni przez pamięć

Zapraszamy na kolejny wiersz Leopolda Staffa z tomu "Sny o Potędze".


SEN NIEURODZONY


Będę tworzył! Rozmachem szaleje mi ramię!
Hartownym młotem będzie mi piorun mej siły!
Oto szukam olbrzymiej cyklopowej bryły,
By sen swój z ognia wcielić w marmuru odłamie

Wybrałem ogrom skalny, głaz ginący w chmurze,
Krzyk potęgi zakrzepły w kamienną kolumnę
Bo potrzeba kolosu na me dzieło dumne,
Bo sen mój chodzi w świetnej, królewskiej purpurze!

Wiem, nikły będzie w głazu skończoność odziany.
Nie w ciebie, karla bryło zaklinać tytany!
Nie ma w świecie ogromu godnego mej mocy!

Cała ziemia na posąg snu mego za mała!...
Uśmiecham się wyniośle... dłoń spada wzdłuż ciała...
Hej! śnie nieurodzony, śnie mych wielkich nocy!...



Leopold Staff


Redakcja "Stacha w Podziemiach"

czwartek, 8 listopada 2012

Nie daj się jesiennej chandrze!


Ciemne i krótkie dni, odczucie chłodu, szary i niesympatyczny świat, pogrążona w smutku i zimowej atmosferze natura… Człowiekowi robi się smutno, ciężko, źle, a ciągłe zmiany nastroju stają się zjawiskiem powszechnym. Taki stan rzeczy nazywa się CHANDRĄ JESIENNĄ. To właśnie jesień jest czasem, gdy dopada nas sezonowa depresja. Lecz spokojnie! Da się temu zaradzić! :) Chandra ma to do siebie, że jest stanem przejściowym. Jej objawami są: utrzymujące się co najmniej dwa tygodnie ciągłe złe samopoczucie, problemy ze snem, znaczny wzrost apetytu, zmniejszenie efektywności, obojętność na wszystko dookoła. Nie można tak tego lekceważyć, trzeba wyjść paskudnemu nastrojowi naprzeciw.
A oto doskonałe sposoby na zapobieganie chandrze:

- otoczenie się ciepłymi kolorami takimi jak żółty, pomarańczowy czy czerwony;
- aktywność fizyczna (odpowiednia dla każdej płci, wieku i dostosowana do warunków zdrowotnych);
- długie spacery, które na pewno poprawią nam samopoczucie, ponieważ w ruchu  zwiększa się wydzielanie endorfin, czyli hormonów szczęścia;
- odpowiednia do organizmu człowieka dieta zwana "dietą jesienną", która obfituje przede wszystkim w warzywa, owoce, ryby, potrawy z drobiu i nabiału. Połączenie tych elementów dostarcza potrzebnych w okresie jesiennym składników odżywczych w najlepszych proporcjach. W jesiennej diecie nie może zabraknąć zdrowych tłuszczów. Starajcie się jeść dania, w których dominuje oliwa z oliwek i czosnek. Czosnek spożywany regularnie niszczy drobnoustroje przewodu pokarmowego i oddechowego. Na żołądek i wątrobę działa pobudzająco, poprawia trawienie i reguluje przemianę materii. Zdrowe (bogate w witaminę C) są też warzywa kiszone: ogórek i kapusta.

Poniżej opisałam przykładowy dzień diety jesiennej obfitej w witaminy A, C, E, B6 i B12 kwasy omega-3 i omega-6 oraz w potas, cynk i błonnik:

ŚNIADANIE: Jajecznica z pieczarkami i szczypiorkiem, kromka chleba razowego, surówka z papryki, kapusty, kukurydzy z odrobiną oliwy z oliwek.
II ŚNIADANIE: Koktajl ze szklanki chudego mleka, banana i kiwi.
OBIAD: Filet z kurczaka pieczonego w folii z ziołami i czosnkiem, surówka z porów, marchewki i ogórka kwaszonego z jogurtem, ziemniak.
PODWIECZOREK: Naleśniki z owocami sezonowymi (np.jabłko).
KOLACJA: Sałatka makaronowa lub ryżowa z brokułami.

By poprawić nastrój, warto zafundować sobie również kilkuminutowe wizyty w solarium, jednak maksymalnie 2 razy w tygodniu.

Podobno jesień jest najmniej lubianą porą roku. Zmienne humory, ciągłe pogodowe transformacje… lecz z małą pomocą da się przetrwać ten chłodny i kapryśny czas. Trzeba nastawić się na pozytywne myślenie, otoczyć odpowiednimi ludźmi i czekać na pierwsze wzejście wiosennego słońca.

Miśka



piątek, 2 listopada 2012

Stworzeni przez pamięć

Drodzy Czytelnicy!


Zainspirowani wydarzeniami ostatnich dni, a także głównym przesłaniem dnia Wszystkich Świętych dziś chcemy otworzyć dla Was pewien cykl.

Pragniemy ocalić od zapomnienia twórczość tych, którzy przez lata kształtowali i znając prawa historii, kształtować będą umysły następujących po sobie pokoleń. Jesteśmy przekonani, że każdy z nas odpowiada za krzewienie polskiej kultury, dlatego chcielibyśmy przez wybrane wiersze przypomnieć Wam ważniejsze myśli, spostrzeżenia rodzimych poetów. Wszak, jak rzekł mistrz polskiej prozy Wiesław Myśliwski "Stworzeni jesteśmy przez pamięć".

W listopadzie prezentujemy twórczość Leopolda Staffa.


Kowal

Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych,
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło.

Grzmotem młota w nią walę w radosnej otusze,
Bo wykonać mi trzeba dzieło wielkie, pilne,
Bo z tych kruszców dla siebie serce wykuć muszę,
Serce hartowne, mężne, serce dumne, silne.

Lecz gdy ulegniesz, serce, pod młota żelazem,
Gdy pękniesz, przeciw ciosom stali nieodporne:
W pył cię rozbiją pięści mej gromy potworne!

Bo lepiej giń, zmiażdżone cyklopowym razem,
Niżbyś żyć miało własną słabością przeklęte,
Rysą chorej niemocy skażone, pęknięte.


                                                                                                  Leopold Staff  


Redakcja "Stacha w Podziemiach"

środa, 31 października 2012

Jeszcze raz o pracy


Słońce, + 30 stopni, koszulka z krótkim rękawem i wypady nad jezioro - na to niestety będziemy musieli poczekać jeszcze dobrych kilka miesięcy. Lecz nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy cofnęli się troszkę w czasie i dokonali małego podsumowania.

Pod koniec zeszłego roku szkolnego napisałam artykuł o pracy dla młodzieży w okresie wakacyjnym. Teraz chciałabym do niego wrócić. Przeprowadziłam małą sondę, aby przekonać się, czy ktokolwiek podjął się jakiejś pracy w wakacje i ku mojemu zaskoczeniu naprawdę wielu z Was postanowiło podreperować swoje finanse. Zgodnie z zeszłorocznymi przypuszczeniami znalazły się osoby, które zarabiały  przy zbiorze truskawek, malin czy borówek. Ja również wraz z moją przyjaciółką nie marnowałyśmy czasu. Roznosiłyśmy rachunki i przeszłyśmy przy tym kilkanaście kilometrów. Doszłam jednak do wniosku, że praca listonosza nie jest dla mnie, czego dowodzi blizna po ugryzieniu małego ujadającego kundla. Kilka osób opowiadało mi, że udało im się znaleźć czasowe zatrudnienie w sklepie prowadzonym przez rodzinę. Dowiedziałam się nawet o ciekawej pracy w Londynie... przy pekaesie. Słyszałam również, że jedna z uczennic naszej szkoły śpiewała podczas wesel i dancingów. Jednak najbardziej oryginalnym sposobem zarabiania pieniędzy wykazała się moja koleżanka z klasy, która dotarła aż do Holandii, by zrywać kwiaty.

A na co przeznaczamy zarobione pieniądze? Jedni zbierają je na studia, a inni spełniają marzenia, większe bądź mniejsze. Mi udało się zrealizować to największe :) Byłam na koncercie Red Hot Chili Peppers w Warszawie i przy tym zgarnęłam kilka płyt. Kolega uzbierał pieniądze na prawo jazdy i już rozgląda się za nową pracą, by następną pensję odłożyć na samochód.

Uważam, że należy docenić każdy sposób zagospodarowania czasu, który oczywiście nikomu nie szkodzi, a przyczynia się do naszego rozwoju i zdobywania doświadczenia. Największym problemem naszego pokolenia jest lenistwo, myślę, że każdy, kto by chciał, bez problemu znalazłby jakieś zajęcie. I tutaj często pojawiają się odpowiedzi typu: "nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem...". Zostawię Was więc z takim mądrym powiedzeniem - Kto chce, szuka sposobu, a kto nie chce, szuka powodu.

Marta Szczepek

wtorek, 23 października 2012

Walczyć każdy może


Mimo, iż już październik i pewnie wielu z Was ma zorganizowany plan zajęć, to może jednak jest gdzieś tam wolne miejsce, które zostanie zajęte tym, co przedstawię poniżej.





Połczyński Klub Walki „Washi” trenuje karateków, kick-bokserów oraz zawodników formuły K1. Regularnymi i wymagającymi treningami kształtuje w nich ducha walki i siłę woli, ćwiczy ciało i dyscyplinuje umysły, daje możliwość konfrontacji z zawodnikami z innych klubów, sprawdzenia się i osiągnięcia sukcesów sportowych.  Choć to główny cel Klubu, to miejsce znajdują tam też Ci, którzy chcą po prostu spędzić czas w zdrowy sposób i w miłej atmosferze.  


Mimo, że  trenowane sztuki to sporty indywidualne, to zawodnicy trenujący w „Washi” tworzą drużynę. Stanowią zespół i są dla siebie wsparciem, chociażby na zawodach. Nie boją się rywalizacji, chętnie uczestniczą w seminariach szkoleniowych i obozach.

Trenują nie tylko chłopcy i nie tylko ci pełnoletni. Trenować może każdy - 7-letnia dziewczynka, kilkunastoletni chłopiec czy choćby dorosła kobieta.

Klub przez zaledwie kilka lat istnienia może się poszczycić licznymi zwycięstwami i tytułami na matach krajowych i międzynarodowych. Są to między innymi: Wicemistrzostwo Polski Północnej, III miejsce na Mistrzostwach Polski Północnej czy I i III miejsce na Międzynarodowym Turnieju Sztuk Walki Oyama Cup.



Cóż można powiedzieć więcej, najlepiej jak sami przyjdziecie i zobaczycie, bo naprawdę warto.
Treningi odbywają się w Dojo przy ul. Kołobrzeskiej 19. O dodatkowe i bardziej szczegółowe informacje  pytajcie w komentarzach.


Jeszcze raz polecam i serdecznie zapraszam!













A. Stando

niedziela, 21 października 2012

Konkurs

Oto nazwiska laureatek I Szkolnego Konkursu Literackiego "Jezioro"

I Miejsce: Gabriela Weksej jako Cave Canem za opowiadanie pt. "Jezioro".
Wyróżnienie: Zuzannna Ślusarczyk jako LadyLu za opowiadanie pt. "Uwierz". 

Zdobywczyni I miejsca otrzymała srebrne pióro oraz przywilej nadania hasła kolejnej edycji konkursu. Obie laureatki dostały również nagrody książkowe.

Dziękujemy Dyrektorowi Szkoły za wsparcie, a utalentowanym pisarkom składamy gratulacje!

Organizatorki Konkursu



A tymczasem przed Wami kolejna konkursowa propozycja.

KONKURS
Ot, i cała historia...

Fot. Łukasz Pilip

Kim jest postać ze zdjęcia? Co ten człowiek robi na barcelońskiej stacji metra z naręczem kwiatów? Jaka jest historia jego życia?

1. Napisz stronicowy tekst zainspirowany powyższą fotografią, 
który    zakończysz słowami: "Ot, i cała historia..."



2. Oznaczoną godłem pracę konkursową umieść w kopercie i wrzuć 
do pudełka z powyższym zdjęciem, które znajdziesz od 24 października 
w bibliotece szkolnej. Nie zapomnij włożyć do koperty kartki 
z godłem i swoimi danymi: imieniem, nazwiskiem, klasą. Termin przyjmowania prac upływa 16 listopada.


3. Na wyniki konkursu poczekaj do 6 grudnia. Być może właśnie opowiedziana przez Ciebie historia zaskoczy/ wzruszy/ zachwyci/ rozśmieszy komisję konkursową (w składzie: p. Justyna Zalewska, p. K. Połońska, p. K. Dolatowska) i zdobędziesz nagrodę.


POWODZENIA!